Bulwary Wiślane

Żeby nie znudzić Was moją amerykańską podróżą, zmieniam trochę czas, miejsce i kontynent. Ostatnia tak ciepła niedziela oraz wakacyjny nawyk zwiedzania miast, znowu zachęcił nas do zwiedzania Warszawy – tym razem cel wybrany nieprzypadkowo. Bulwary Wiślane – zdecydowanie miejsce, które chciałam zobaczyć, gdy tylko opadnie kurz pierwszej nowości i tłumu odwiedzających. I wiecie co jest dla mnie tam najlepsze? Nie ma nawet grama pozbruku (kostki bauma, czy jak to różnie nazywają). Nie ma! Czyli jednak da się – można zawalczyć o piękną nawierzchnię z dużych betonowych płyt i kamieni. Jaka różnica, jaka przyjemność dla oka – tu muszę nadmienić, że po prostu nie cierpię pozbruku, a chodząc po polskich miastach można mieć wrażenie, że to jedyna dostępna na rynku nawierzchnia. W ogóle jeśli chodzi o realizację Bulwarów najbardziej podoba mi się konsekwencja w zastosowanych materiałach i kolorystyce – każdy stalowy element – altany, barierek, siedziska, ma taką samą kolorystykę, elementy drewniane, mała architektura – wszystko jest spójne. No i pojawił się corten – mój ulubiony.. choć taki zardzewiały 😉 Jeśli tylko zaczniemy zwracać uwagę, że niedopałki od papierosów wrzuca się do śmietnika, worki w tychże można włożyć tak, żeby nie wystawała plastikowa falbanka, a obsikiwanie słupów przez psy, jest trochę nie na miejscu, mamy szansę na naprawdę ciekawą przestrzeń w mieście.

projekt: RS Architektura KrajobrazuArtchitecture

foto: archiwum własne



Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.